Zapraszamy na rodzinny spacer na rakietach snieżnych a następnie na tradycyjne szwajcarskie fondue!
La Vue-des-Alpes (NE)
CO: Wycieczka przy pełni księżyca na rakietach śnieżnych. Czas trwania spaceru to około 1 do 1,5 godziny z zakończeniem przy rozgrzewającym serowym fondue. Trzeba zabrać ze sobą: dobre buty, rękawiczki, rakiety. Możliwość wypożyczenia sprzętu na miejscu: rakiety śnieżne, latarki, kije.
CENA: koszt fondue (ok. 22-30.- CHF od osoby); wypożyczenie sprzętu: 15-20.- CHF
INFO: Rezerwacja wymagana. Prosimy potwierdzić obecność na adres Magdy (m.lipinska.dubert@gmail.com) lub Eli (elzbieta.zuba@gmail.com) do czwartku 22 stycznia do godz. 12.00
***
Nous vous invitons à une promenade en raquettes suivie d'une traditionnelle fondue.
Fot. neuchateltourisme.ch
QUOI: une ballade à la pleine lune en raquettes (1h- 1h30), suivie d'une bonne fondue au fromage. À prendre : de bonnes chaussures, une paire de gants, des raquettes si vous en avez. Location possible de matériel sur place : raquettes à neige, lampe frontale, bâtons.
QUAND: nous nous retrouvons ce vendredi 22 janvier, à 19h00.
LIEU: devant le restaurant La Clef des Champs, à Tête-de-Ran, 2052 La Vue-des-Alpes.
COMBIEN: prix de la fondue par personne environ 22-30.-CHF; location de matériel environ 15-20.- CHF.
INFO: Réservation obligatoire.
Merci d’annoncer votre inscription par e-mail à Magda (m.lipinska.dubert@gmail.com) ou à Ela (elzbieta.zuba@gmail.com) jusqu’au jeudi 21 janvier 2015, 12h00.
Jest takie jedno miejsce na Ziemi, o którym mówi się, że nawet Bóg chciał tam odpocząć. Znajduje się w kantonie Berno, Szwajcarzy nazywają je „Ręką Boga”.
Właściwie to nie wiadomo dokładnie czy wydarzyło się to w środę czy w czwartek – przecież to było tak dawno! Szwajcarska legenda sięga biblijnych czasów powstawania Świata i przekazuje, że zmęczony tworzeniem od kilku dni Bóg chciał na chwilę usiąść i odpocząć. Siadając oparł się o Ziemię ręką i zostawił odcisk swojej dłoni. Tam gdzie spoczęły palce – utworzyły się śródgórskie doliny, jest ich właśnie pięć. Może to potwierdzić każdy, kto choć raz widział tę część Oberlandu Berneńskiego z lotu ptaka. Między „palcami Boga”, na wysokości 1050 m.n.p.m., znajduje się słynne na cały świat malownicze miasteczko Gstaad.
Dziś Gstaad jest jedną z najbradziej elitarnych szwajcarskich miejscowości i najczęściej odwiedzanych przez gości z wyższych sfer. Przez cały rok zapewnia turystom liczne atrakcje z dziedziny sportu i kultury. Zimą zaprasza do uprawiania tradycyjnych sportów, a kiedy stopnieje śnieg – na wędrówki po szlakach z widokiem na pejzaże, które nigdy nie powtarzają się dwa razy. Pola golfowe, eksluzywne hotele i kurorty spa splotły się z regionalnymi tradycjami oraz zwyczajami dostosowanymi do zmieniających się pór roku. Centrum Gstaad jest tylko dla ruchu pieszego, dojechać tam można tą samą trasą (linia kolejowa z Montreux do Zweisimmen, tzw. GoldenPass Line), która już od ponad stu lat służy turystom.
Uroki tej alpejskiej wioski na tle sylwetek trzytysięczników dostrzeżono znacznie wcześniej, ale moda wśród możnych tego świata na bywanie w Gstaad nastała z początkiem XX wieku. Podobno pierwszym słynnym gościem był Bernard Montgomery, potem Grace Kelly, Sophia Loren, Madonna, Michael Jackson i wielu, wielu innych, nie wspominając o Romanie Polańskim, który tam mieszka. Podobno miejscowość tak naprawdę nigdy nie zabiegała ani o sławę ani o swoich turystów. Przyczyniły się do tego dyskrecja i takt Szwajcarów – tak cenne podczas wypoczynku gości ze świata sportu, polityki czy artystów. Najtrafniej podsumował to znany aktor Roger More zdaniem: „Zawsze jak jestem w Gstaad, to miejscowi bardziej interesują się moim samochodem niż moją osobą.” Na pewno miał rację Arnold Annen, szwajcarski twórca pierwszej naziemnej kolejki linowej na szczyt Wispile twierdząc: „Na komforcie innych zawsze można dobrze zarobić”.
O urokach Gstaad i okolicach „ręki Boga” można by jeszcze długo i wiele pisać. Również z tym regionem jest związana jeden z najpiękniejszych szwajcarskich ballad rock’owych. Chociaż w tym przypadku trudno właściwie stwierdzić kto komu więcej zawdzięcza: urocza okolica - muzykom czy odwrotnie. W każdym razie było to tak: ponad 30 lat temu George Müller, gitarzysta szwajcarskiej grupy rock’owej „Span”, przybył do Gstaad ze złamanym sercem. Po rozstaniu z narzeczoną, rozczarowany, nie widział już celu życia. Podobno ostatni raz wybrał się na spacer po górskich szlakach nad Gstaad i przysiadł na chwilę nad jeziorem Lauenensee. Pod wpływem piękna otoczenia i emocji powstała w berneńskim dialekcie ballada „Dert hindä bim Louensee”, która szybko i na długo podbiła serca publiczności.
***
Il y a un endroit sur la Terre dont on dit que Dieu lui-même y a voulu s’y reposer. Il se trouve dans le Canton de Berne, les Suisses l’appellent « La Main de Dieu ».
En fait, il est difficile de dire exactement si l'événement s’est passé un mercredi ou un jeudi – c’est arrivé il y a si longtemps! C’est une légende suisse remontant à l'époque biblique qui parle de la formation du Monde. Dieu, fatigué par la création, voulait s’asseoir et se reposer. Il s’appuya à sur la Terre avec sa main et laissa son empreinte. Là où Ila posé ses doigts se sont formées les vallées – au nombre de cinq. Toute personne qui a déjà vu du ciel cette partie de l'Oberland Bernois peut confirmer cette image de l’empreinte. Entre « les doigts de Dieu », à 1’050 mètres d’altitude, est située la célèbre ville de Gstaad.
Fot.: gstaadvalley.com
Aujourd'hui Gstaad est l’un des villages les plus réputés en Suisse et le plus visité par les clients de haut standing. Tout au long de l'année, l’endroit offre aux touristes de nombreuses activités dans le domaine du sport, du bien-être et de la culture. On y pratique des activités propres à chaque saison avec les sentiers qui proposent une vue sur des paysages uniques. Les terrains de golf et les hôtels uniques se mélangent avec les traditions et les coutumes régionales adaptées aux changements de saisons. Nous pouvons aller à Gstaad (le centre est strictement réservé aux piétons) par la ligne de chemin de fer Montreux–Zweisimmen (soit GoldenPass Line) qui transporte les touristes depuis plus de 100 ans.
Le charme de ce village alpin avec les silhouettes des montagnes hautes de 3000 mètres est apprécie déjà bien longtemps, mais la haute société a commencé de fréquenter Gstaad seulement au début du XXème siècle. Apparemment, le premier personnage connu à l'avoir visité était le célèbre Bernard Montgomery. Ensuite: Grace Kelly, Sophia Loren, Madonna, Michael Jackson et bien d'autres, sans oublier Roman Polanski, qui y vit.
Gstaad doit sa popularité non seulement au confort et aux paysages mais aussi à la discrétion et au tact suisse - si précieux pour les stars du sport, de la politique ou des artistes pendant leurs vacances. Un acteur connu, Robert More, a bien résumé cela, disant à propos des habitants de Gstaad: « Chaque fois quand j’y suis, ils s'intéressent beaucoup plus à ma voiture qu'à moi! »
De toute façon, Arnold Annen, le fondateur suisse du funiculaire qui mène jusqu’à Wispile, a sûrement eu raison : « On peut toujours bien gagner en assurant le confort des autres ! »
Nous pouvons encore dire beaucoup de choses pour décrire le charme de Gstaad situé dans « la Main de Dieu » - c’est si beau. Mentionnons juste que cela vaut la peine de citer l'une des plus belles chansons du rock suisse qui a été créée dans ce lieu. Difficile de dire si la chanson est populaire grâce à ce lieu ou si c'est le contraire. L’histoire est courte, mais riche en émotions : il y a plus de 30 ans, Georges Müller, le guitariste du groupe Span, s’est exilé ici dans le chalet de ses parents. Après une rupture avec sa fiancée, déçu et déprimé, il allait se promener dans les parties montagneuses de Gstaad. Assis pour se reposer au bord du lac Lauenensee, captivé d’un coup par les émotions, il a écrit « Dert hindä bim Louensee ». Cette chanson, écrite de plus en dialecte bernois, a vite conquit le cœur du public.
Krótki przewodnik po punktach sprzedaży z drugiej ręki w Neuchâtel. Takich miejsc jest kilka, zainteresowane osoby mają do wyboru nie tylko punkty odzieżowe, ale również z meblami, z dekoracjami, AGD, książkami, naczyniami, sprzętem sportowym itp. Pomijając pchle targi i wszelkie okazjonalne jarmarki staroci, spisane poniżej miejsca są czynne prawie przez cały rok. Gdzie w takim razie w Neuchâtel za niewielką kwotę można znaleźć wiele ciekawych rzeczy?
1. La Vie en Suite
W butiku znajdują się głównie ubrania damskie, torebki, artykuły dekoracyjne, meble, czasem biżuteria, obrazy itp.
GDZIE: Faubourg de l’Hôpital 14, 2000 Neuchâtel
KIEDY: od wtorku do piątku od godz. 10.00 do godz. 18.30; w sobotę od godz. 10.00 do 17.00
2. Centre Social Protestant (CSP) - La Grande Puce
Chyba łatwiej byłoby napisać, czego w tym miejscu znaleźć nie można. Na parterze są półki z naczyniami, AGD, książkami, pocztówkami, zabawkami dla dzieci, filmami DVD, dekoracjami sezonowymi (np. ozdoby choinkowe i choinki) oraz meble; a w pomieszczeniu pod parterem ubrania damskie i męskie, buty, torebki, biżuteria. Protestanckie Centrum Socjalne dochód ze sprzedaży przeznacza na pomoc najuboższym z naszego kantonu. Tutaj też można przekazać na sprzedaż niepotrzebne, ale w dobrym stanie ubrania, zabawki, meble, naczynia itp.
GDZIE: Rue des Sablons 48, 2000 Neuchâtel
KIEDY: czynne od poniedziałku do piątku od godz. 14.00 do godz. 18.30 INFO:www.csp.ch
3. Grappilleuse
W tym butiku znaleźć można ubrania, książki, obrazy, naczynia, AGD oraz inne bibeloty. Dochód ze sprzedaży również przeznaczony na pomoc potrzebującym.
GDZIE: rue du Neubourg 23, 2000 Neuchâtel KIEDY: czynne od wtorku do piątku od godz. 9.00 di 11.30 i od godz. 14.00 do 18.00; w sobotę od godz. 9.00 do 12.00 INFO:www.neubourg.ch
4. Speedy Cash
Tutaj kupimy sprzęt elektroniczny, AGD, telefony, aparaty fotograficzne, sprzęt zimowy, intrumenty, drukarki, biżuterię, zegarki i wiele innych artykułów. Tutaj też można przynieść i sprzedać coś z powyższych artykułów.
GDZIE: Rue des Moulin 57, 2000 Neuchâtel KIEDY: w poniedziałek od godz. 13.30 do godz. 18.30, wtorek, środa i piątek od godz. 9.00 do 12.00 i od 13.30 do 18.30; w czwartek od godz. 9.00 do 12.00 i od godz. 13.30 do 19.00; w sobotę od godz. 9.00 do 16.30 INFO:www.speedy-cash.ch
5. Croix Rouge - butik Czerwonego Krzyża
Oferuje głównie ubrania i zabawki dla dzieci.
GDZIE: Avenue du 1-er Mars 2a, 2000 Neuchâtel KIEDY: w czwartki i piątki od godz. 14.15 do godz. 17.30
Butik prowadzony przez Caritas. Sprzedaje ubrania, książki, naczynia, obrazy, zabawki dla dzieci, artykuły dekoracyjne i inne bibeloty.
GDZIE: Passage de Marval 1, 2000 Neuchâtel KIEDY: od wtorku do piątku od godz. 9.00 do 11.30 i od 14.00 do 17.30; w soboty od godz. 9.00 do 12.30 INFO:www.caritas-neuchatel.ch
***
Un petit catalogue de boutiques avec les articles de deuxième main à Neuchâtel. La plupart des lieux vendent les habits, de la vaisselle, des livres, des meubles, les articles de la cuisine. Contrairement aux marchés aux puces occasionnels, ces boutiques sont ouvertes toute l'année.
My name is Ania I 'm a student of Haute Ecole de Musique de Neuchâtel and I'd like to rent a single room or a place in a double-room in the period from September 2015 to February 2016, with the possibility of staying longer.
I'm from abroad (Poland) in erasmus exchange so very hard for me is find a good place to spend my time in Neuchatel. I would be very grateful if somebody will help me with this.
I'm quiet and decent person and I'm not smokeing. I comeing to Neuchatel to learn so I'm looking for a quiet place.
I'm looking forward to hearing from you.
If anywhone have some offer for me I leave my email: ania_199123@wp.pl
Best regards,
Anna Bienias
***
Witam,
Nazywam się Ania. Jestem tegoroczną studentką i chciałabym wynająć pokój albo miejsce w dwu osobowym pokoju w czasie od września 2015 do lutego 2016 (czyli na okres pół roczny), z możliwością zostania dłużej.
Jestem z zagranicy (z Polski) na wymianie Erasmus dlatego bardzo ciężko jest dla mnie znaleźć tam pokój zwłaszcza, że nie znam języka francuskiego. Jeżeli ktokolwiek byłby w stanie mi udzielić pomocy byłabym wdzięczna. Jestem cichą i spokojną osobą, nie palę. Przybywam do Neuchâtel aby nauczyć się tak dużo jak tylko mogę dlatego szukam spokojnego miejsca.
Jeżeli ktokolwiek ma jaką oferte dla mnie zostawiam swojego maila: Ania_199123@wp.pl
Uwaga, uwaga! Z wielką przyjemnością zamieszczamy ogłoszenie o ćwiczeniach fizycznych w Neuchâtel i bardzo serdecznie zapraszamy do udziału!
Fot. E.Z.
„Dzień dobry, nazywam się Katarzyna Chyczewska i w lipcu przeprowadzam się do La Chaux-de-Fonds. Jestem instruktorem fitness oraz lekarzem i zależy mi bardzo, żeby kontynuować moją przygodę ze sportem w Szwajcarii. Bardzo serdecznie zapraszam i zachęcam do zajęć z aerobiku, pilatesu czy stretchingu - wspólnie zdecydujemy o tym, od jakiego wysiłku zaczniemy. Możliwość ćwiczeń w plenerze jak i w sali. Chciałabym stworzyć grupę osób, które lubią spędzać czas wolny ćwicząc. Serdecznie zapraszam!”
Kontakt: katarzyna.chyczewska@gmail.com
***
Attention, attention! C'est avec grand plaisir que nous vous transmettons une annonce concernant les exercices physiques à Neuchâtel. Soyez les bienvenus!
„Bonjour, je m'appelle Katarzyna Chyczewska (katarzyna.chyczewska@gmail.com). Je déménage à La Chaux-de-Fonds en juillet. Étant monitrice d’aérobic, de la méthode pilates et médecin en Pologne, j'aimerais continuer mes activités en Suisse. Je vous invite à un cours d’aérobic, de pilates ou de stretching: nous allons décider ensemble par quel type d'effort physique nous commencerons. Nous pouvons nous rencontrer et nous exercer à l’extérieur comme à l’intérieur. J'aimerais créer un groupe de personnes désirant passer du temps libre et se divertir en faisant du sport. À bientôt!”
Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim za obecność na „Wiankach 2015”, za dobre humory oraz wspaniałą zabawę!
Dziękujemy za odwiedziny gości z Bazylei, z sąsiednich kantonów oraz przybyłych z tej i z tamtej strony jeziora Neuchâtel! To już było nasze czwarte spotkanie nad jeziorem, z okazji nocy św. Jana. Życzymy wszystkim cudownego lata i wspaniałych wakacji!
***
Nous remercions très chaleureusement tout le monde pour votre présence à "Wianki 2015", pour votre bonne humeur et cette magnifique fête!
Nous avons eu le plaisir d’accueillir des amis bâlois et d’autres cantons, venus de ce côté du lac de Neuchâtel ou de l’autre rive. C'était déjà notre quatrième rencontre au bord du lac autour de cette nuit de la St-Jean. Nous souhaitons à tout le monde un bel été et de bonnes vacances !
Kurt Scheller, Markus Tellenbach, Lukas Beglinger, Fanny Vaucher, Christine Burkhard ... Lista Szwajcarów, którzy wybrali w naszych czasach życie w Polsce czy to ze względów zawodowych czy prywatnych, jest długa. I nic w tym dziwnego, to znany fakt, że nasz kraj od zawsze przyciągał turystów. A nawet Helwetów za ... chlebem.
Na przykład Kraków, już za czasów Jagiellonów pełno było tutaj szwajcarskich kupców, architektów, studentów, spośród których do najbardziej sławnych należą Valerius Anshelm, kronikarz z Berna oraz Heinrich Loriti, znany humanista, poeta i muzyk z kantonu Glarus. Wielu Szwajcarów najmowało się do polskiej armii, gdzie niektórzy pełnili ważne funkcje, szczególnie za panowania króla Augusta III Sasa: choćby Emeryk de Vattel z Neuchâtel - dyplomata, filozof i prawnik na dworze wspomnianego króla. Możliwość rozwoju czy zrobienia kariery w tamtych czasach nie była zarezerwowana tylko dla szwajcarskich wojskowych, przyjeżdżali do naszego kraju również lekarze, astronomowie, matematycy, jubilerzy, grawerzy oraz prywatni nauczyciele. W XVIII wieku sekretarzem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego był Piotr Maurycy Glayre z kantonu Vaud, który nawet został kawalerem Orderu Świętego Stanisława.
Z jednej strony była to emigracja w ramach służbowej delegacji, n.p.: dyplomaci i duchowni. Niektórzy, szczególnie uchodźcy religijni, nawet zasiedlali tereny Prusów Wschodnich zdziesiątkowane z początkiem osiemnastego wieku przez dżumę. W czasach kiedy w Szwajcarii sytuacja gospodarcza była wręcz dramatyczna, wielu jej obywateli emigrowało na ziemie polskie w celu czysto zarobkowym, najczęściej byli to rolnicy, rzemieślnicy, cukiernicy, służący, pokojówki, bony i guwernantki. O, choćby wspomniani cukiernicy: do dziś pamięta się w Krakowie o słynnych w poprzednich stuleciach założycielach cukierni jak Parys Maurizio czy Gaudenty Redolfi z Gryzonii.
Stolica wówczas szczyciła się cukiernią „U Lourse” założoną przez Szwajcara Wawrzyńca Loursa. Nawet właściciel słynnej warszawskiej cukierni Blikle - Antoni Kazimierz Blikle był synem Fryderyka Blikle ze Szwajcarii. Nastoletni Antoni przygotowywał się do zawodu pod okiem samego Kacpra Semadeniego, również z pochodzenia Szwajcara. Wszyscy przybyli z kantonu Gryzonia, stąd też byli nazywani w Warszawie „Gryzonami”. Helweckie cukiernie i kawiarnie przetrwały pierwszą wojnę światową, a w czasach Dwudziestolecia pełniły rolę salonów towarzyskich, gdzie się zbierała ówczesna śmietanka i elita kulturalna.
Ale nie tylko kawą i ciastkami Szwajcarzy przysłużyli się naszemu krajowi. Sławę zdobył również helwecki absynt, pierwsza destylarnia esencji piołunkowej powstała w Warszawie w 1821 roku dzięki niejakiemu Ludwikowi Vaucher z Neuchâtel.
O szwajcarskiej destylarni w Warszawie. Fot.: blog.czajkus.com/2013/09/14/
warszawska-destylarnia-szwajcarskiej-esencji-piolunkowej/
Wspomnijmy jeszcze o inżynierze Teodorze Junod Genewy, który przeprowadził się do Łodzi i tam założył pierwsze kino „Urania”. Teodor był ojcem aktora Eugeniusza Bodo.
Wielu szwajcarskich emigrantów zostawało w Polsce na stałe, zakładali tam rodziny, inni stęsknieni wracali do alpejskich pejzaży. Potomkowie jednych i drugich żyją, tu i ówdzie znajdą się nawet rodzinne pamiątki z tamtych emigranckich czasów, skrzętnie przechowywane z pokolenia na pokolenie. Na przykład pocztówki od Marguerite z Neuchâtel, która w wieku dwudziestu kilku lat wyjechała do Galicji uczyć prywatnie polskie dzieci francuskiego i matematyki. Spędziła tam ponad 5 lat, z tamtych czasów pozostały dwie pocztówki, udostępnione tutaj dzięki jej prawnuczce. Małgorzata napisała:
Lwów, 19 października 1910.
„Kochany Wujku! Z okazji Twoich Urodzin przyjmij proszę, drogi Wujku, moje serdeczne i czułe życzenia. Buziaki dla Berty i uściski dla dzieci. Wasza oddana Marguerite. A co mówi André? Proszę, napiszcie mi, choć raz.”
Zakopane, 14 października 1914.
„Najukochańsi Wujku i Ciociu, jestem pewna, że ciocia Berta mówi: Oh, Marguerite już dawno o nas zapomniała! Czyż nie? Ale nie wierzcie w to. Myślę o Was bardzo często i o tym jak jest ładnie w Bor. Droga ciociu Berto, tak bardzo chciałabym teraz zjeść kawałek Twojego przepysznego ciasta. Już na samą myśl o tym cieknie mi ślinka. Tutaj już jest zima, chodzimy na sanki itd. Na pocztówce możecie zobaczyć, że tutaj jest bardzo ładnie, przepiękne góry! Ale to nie jest Szwajcaria! W Siarach było bardzo ładnie, ale tutaj czasami się nudzę przeokropnie. Tak jak powiadacie, cała ta wojna jest strasznie smutna. Do widzenia drogi wujku i droga ciociu, całuję Was mocno oraz czterech chłopaków, Wasza kochająca Marguerite.”
***
Kurt Scheller, Markus Tellenbach, Lukas Beglinger, Fanny Vaucher, Christine Burkhard ... Que ce soit pour des raisons professionnelles ou privées, la liste des Suisses qui ont choisi de vivre en Pologne est longue. Ce n'est pas étonnant, il est bien connu que notre pays a toujours attiré les touristes. Et même les Helvètes pour mettre du beurre dans les épinards.
Reklama szwajcarskiej cukierni w Krakowie,
lata międzywojenne.
Fot.: dawny-krakow.blogspot.ch/2009/01/
sodycz-krakowa-cz2.html
Prenons par exemple Cracovie. La ville attirait déjà des commerçant, architectes, étudiants Suisses dans les temps des Jagellons. Parmi les plus célèbres étudiants figurent Valerius Anshelm, chroniqueur de Berne, et Heinrich Loriti, humaniste, poète et musicien du canton de Glaris. Certains Suisses s’engageaient comme mercenaires dans l'armée polonaise ou pour occuper des postes importants, en particulier pendant le règne du roi Auguste III de Saxe, comme Emeric de Vattel de Neuchâtel - diplomate, philosophe et avocat. À l'époque, les possibilités de développer ou de construire une carrière en Pologne n’étaient pas réservées seulement aux mercenaires, mais aussi aux médecins, astronomes, mathématiciens, bijoutiers, graveurs et professeurs privés. Au XVIIIe siècle, le secrétaire du roi Stanislas Poniatowski était Pierre Maurice Glayre, du canton de Vaud, qui même a été fait Chevalier de l'Ordre de Saint-Stanislas. L'émigration des Suisses en Pologne s’est faite de diverses manières: dans le cadre de délégations officielles, par exemple pour des diplomates et des membres du clergé. Certaines personnes, en particulier des réfugiés religieux, se sont installées au début du XVIIIe siècle sur des terrains appartenant à la Prusse, décimée par la peste. Les raisons pouvaient aussi être purement économiques, surtout quand la pauvreté et la famine se sont fortement accentuées en Suisse. Beaucoup ont émigré vers les terres polonaises, la plupart étaient des agriculteurs, des artisans, des pâtissiers, des confiseurs, des fonctionnaires, des servantes ou des gouvernantes.
Cukiernia P. Maurizio w Krakowie.
Fot.: www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/84293/
En ce qui concerne les confiseurs, leurs noms sont encore populaires malgré le temps passé. À Cracovie, les fondateurs comme Paris Maurizio et Gaudent Redolfi de Grisons. La capitale polonaise appréciait alors le café L'Ourse, fondé par le Suisse Laurent Lours de Grisons. Même le fondateur de la célèbre pâtisserie Blikle de Varsovie, Kazimierz Antoni Blikle, était le fils de Frédéric, un Suisse. À l'âge de l'adolescence, il était apprenti chez Casper Semadeni, également d'origine suisse, plus précisément des Grisons. Les cafés et la pâtisserie helvétiques ont survécu à la Première Guerre mondiale, et ont joué le rôle de salons culturels durant l’entre-deux guerres, où se retrouvait l'élite culturelle polonaise.
Les pâtisseries suisses ont été populaires en Pologne, mais aussi l'absinthe helvétique - la première distillerie a été fondée à Varsovie en 1821 grâce à un certain Louis Vaucher de Neuchâtel. Et encore une pensée à l’ingénieur Théodore Junod de Genève, qui a émigré à Lodz où il a crée le premier cinèma Urania. Il était le père de l'acteur Eugeniusz Bodo.
Beaucoup d'expatriés suisses ne sont jamais retournés dans leurs pays natal, après avoir fondé une famille en Pologne. Les descendants possèdent des objets de famille de l'époque des émigrés, soigneusement conservés de générations en générations. Par exemple des cartes postales de Marguerite de Neuchâtel: ayant une vingtaine d'années, elle est partie en Galice pour enseigner le français et les mathématiques aux enfants polonais comme gouvernante. Elle y a passé plus de cinq ans, et de cette époque restent deux cartes postales qu'elle a écrites (publiées ici en haut de la page, grâce à son arrière-petite fille).
Stowarzyszenie Polaków w Neuchâtel „Polne” z okazji nadchodzącej Nocy Świętojańskiej bardzo serdecznie zaprasza Państwa na spotkanie piknikowe nad jeziorem pt. „Wianki 2015”.
W planach tradycyjne plecenie wianków i puszczanie ich na wodę, grilowanie, śpiewy przy ognisku przy akompaniamencie akordeonu a może i gitary, zabawy dla dzieci, spotkanie starych znajomych i nowe znajomości! A kto wie? Może poszukamy kwiatu paproci, aby tradycji stało się zadość?!
Napoje we własnym zakresie, jedzenie na zasadzie bufetu kanadyjskiego. Zapewniamy węgiel na gril oraz plastikowe sztućce, kubki, talerzyki, serwetki. Na miejscu można zakupić piwo lub wino - w chatce rybackiej, którą na tę okazję wynajmujemy.
CO: impreza przy grilu i ognisku „Wianki 2015”
KIEDY: w sobotę 20 czerwca od godz. 16.00
GDZIE: tradycyjnie przy ujściu rzeki Areuse do jeziora na tzw. plaży w Boudry. Parking znajduje się ok. 150 m. od chatki (La Puce) rybaków, którą na tę okazję wynajmujemy. Od parkingu do chatki poprowadzą Państwa rozwieszone balony.
ZA ILE: wstęp wolny, mile widziana dobrowolna składka do skarbonki m.in.: na opłacenie wynajęcia domku i kupno w ęgla.
Bardzo serdecznie zapraszamy rodziny, przyjaciół, sąsiadów, znajomych stąd i stamtąd!
***
L'Association des Polonais de Neuchâtel „Polne” vous invite très cordialement à une fête issue de la tradition polonaise qui est célébrée chaque année autour du solstice d'été (connue aussi sous le nom de „Nuit de la Saint-Jean”).
Au programme: préparation de couronnes de fleurs, grillades, chants accompagnés par un accordéon et une guitare, jeux pour les enfants, retrouvailles et nouvelles connaissances.
Chacun amène quelque chose à manger et à boire, c'est un buffet canadien. A „La Puce” se trouve une cave avec du vin et la bière, il y a donc possibilité d'acheter des boissons sur la place.
QUOI: Fête polonaise „Wianki 2015” autour d'une grillade
QUAND: samedi 20 juin dès 16h00
OÙ: à la plage de Boudry, à la cabane de „La Puce” sur la rive gauche de l'Areuse, à son embouchure. Un parking se trouve à environ de 150 m.
COMBIEN: entrée gratuite, chapeau à la sortie pour payer la location de la cabane et le charbon.
„No do cholery, Nicole, rozejrzyj się dookoła: Valais to jest przyroda, wielka przestrzeń, proste sprawy, a nie kraina homoseksualistów!!! Widzisz te zasrane papierzyska??? To po to, żeby dzieciakowi zapewnić przyszłość a nie finasować Paradę Równości!!!” wykrzyczał poirytowany Raymond, jeden z głównych bohaterów szwajcarskiego serialu p.t.: „Station Horizon”, którego akcja rozgrywa się w Valais (VS).
Fot. www.rts.ch/fiction/2015/station-horizon/
Kanton Valais (Wallis) to trzeci pod względem wielkości region Szwajcarii. Stolica Sion, czternaście gmin, dwa urzędowe języki - francuski i niemiecki, przewaga katolików, ponad 330 tys. mieszkańców. Kojarzy się z turystycznymi miejscowościami jak Zermatt czy Verbier i malowniczymi krajobrazami Rodanu wijącego się u podnóża Alp. Valais to również soczyste morele, wspaniałe wina (ach „Petite Arvine”), kilka fabryk, zorganizowane walki krów, których pokazy przyciągają nie tylko okoliczną ludność.
Od kilku tygodni RTS (Szwajcarskie Radio i Telewizja) emituje w sobotnie wieczory serial „Station Horizon” umiejscowiony we współczesnym Valais, w małej miejscowości, na tyle dużej, że akurat posiada swój kościół, stację benzynową - tytułową „Station Horizon”, własny pub i lokalne radio.
Jeśli jednak z niecierpliwością szukamy w nim odpowiedzi na pytanie „co to jest Valais?” - serial jednoznacznie jej nie udzieli ani nawet nie da się zaszufladkować. Nie było to również zamysłem realizatorów (Romain Graf i Pierre-Adrian Irlé) - stworzenie nadętego cyklu mocno podkreślającego regionalizm. Światło pada na ludzkie charaktery. A czy szwajcarskie? To już pozostaje subiektywnej ocenie widza. Z drugiej strony serial z całą pewnością potrafi przenieść w świat typowy dla tego kantonu z jego stereotypami, swojskimi klimatami i porusza przy tym bardzo wiele wątków, które sprytnie ze sobą się przeplatają: zdrada, przyjaźń wystawiona na próbę, zwolnienie warunkowe, seks, lojalność, intrygi, rasizm, homoseksualizm, prostytutki z zagranicy. Serial potrafi przykuć przed ekranem i nie bez powodu cieszy się ogromnym powodzeniem w części francuskiej Szwajcarii. Podjęte przez reżyserów tematy nasuwają refleksję - przecież to mogłoby się wydarzyć też w Polsce gdzieś na Pomorzu lub pod Suchą Beskidzką, prawie jak w serialu „Ranczo”.
W „Station Horizon” zadbano o dowcipne dialogi, całości dopełnia westernowy klimat i odpowiednio dobrana do tego muzyka. W mediach zresztą nazwany „western raclette” ze względu na połączenie gatunku filmowego o Dzikim Zachodzie z typowo szwajcarskimi wątkami. To udane przedsięwzięcie, nie pozostaje nic innego jak czekać na drugi sezon. Dziś wieczorem ukaże się w RTS1 ostatni odcinek serialu; możliwość obejrzenia od początku: www.rts.ch/fiction/2015/station-horizon
***
« Merde, Nicole, regarde autour de nous: le Valais c'est la nature, le grand air, les choses simples, pas un pays d'homosexuels!!! Tu vois toutes ces saloperie de paperasses, c'est pour lui assurer un avenir à ce gamin, pas pour financer la Gay Pride!!! » s'est irrité Raymond, un de personnages principaux de «Station Horizon» - la série suisse qui se déroule en Valais (VS).
Le Canton du Valais (Wallis) est le troisième plus grand de Suisse. Sa capitale est Sion, il compte quatorze municipalités et possède deux langues officielles - français et allemand. La plupart des 300'000 habitants sont catholiques. Le Valais est connu par exemple pour ses stations comme Zermatt ou Verbier, ses jolis paysages, sa Plaine du Rhône qui passe aux pieds des Alpes. Mais c'est aussi des abricots juteux, de bon vin (oh, la «Petite Arvine»), quelques, usines, les combats de reines (vaches) qui attirent un nombreux public.
Fot.: www.rts.ch/fiction/2015/station-horizon/
Depuis quelques semaines, le samedi soir, la RTS diffuse la série «Station Horizon». L'action se passe dans un petit village valaisan avec son église, sa station d'essence, son pub et sa radio locale. Inutile d'y chercher une réponse à la question «C'est quoi, le Valais?»: la série n'y répond clairement pas et reste même inclassable. De toute façon, la création d'une fiction présentant le Valais n'était pas l'intention des réalisateurs Romain Graf et Pierre-Adrian Irlé. Des personnages typiquement suisses? Cela reste à découvrir. Et pourtant, «Station Horizon» transporte le spectateur dans un monde mêlant clichés valaisans et américains et touche en même temps des sujets familiers, simples: la trahison, l'amitié, la liberté conditionnelle, le sexe, les espoirs déçus, la loyauté, les coups-bas, le racisme, l'homosexualité, la prostitution, etc.
La série a cloué les téléspectateurs devant leur petit écran et sa popularité est bien méritée. Les phrases déjà cultes, les thèmes intemporels qui pourraient aussi être d'actualité en Pologne, quelque part en Poméranie ou vers Sucha Beskidzka, presque comme la série polonaise «Ranczo». Le tout complété par des images rappelant les westerns, avec une musique adaptée. Les médias suisses appellent cette série «Western Raclette».
Très bon projet!
Ce soir c'est le dernier épisode de la première saison. Il est possible de visionner l'intégralité des épisodes depuis le début: www.rts.ch/fiction/2015/station-horizon
Podwyżki składek ubezpieczenia zdrowotnego!
www.vigousse.ch via facebook.com
„Vigousse, le petit satirique romand” to jeden z wielu szwajcarskich ilustrowanych tygodników satyrycznych. Ukazuje się w kantonach francuskojęzycznych, a na rynku wydawniczym istnieje od prawie 4 lat. Słowo „vigousse” to francuski kolokwializm używany tylko w Szwajcarii i oznacza: energiczny, wytrzymały, o szybkim działaniu w samo sedno. Jak szpilka, chciałoby się powiedzieć, zresztą czasopismo swym charakterem nasuwa skojarzenia z istniejącym niegdyś polskim tygodnikiem satyrycznym „Szpilki”.
Dla „Vigousse'a” pisze i rysuje wielu znanych szwajcarskich publicystów i satyryków, jak Mix&Remix, Barrigue, Pitch i inni. „Vigousse” żywiołowo i z humorem komentuje wydarzenia ze świata, Europy i oczywiście z rodzimego podwórka. O, choćby ta oto okładka z ostatniego numeru z rysunkiem wykonanym przez Barrigue. Satyryk nawiązuje do podwyżki składek ubezpieczenia, które nas wszystkich tutaj czekają z nadejściem Nowego Roku. Jest o czym dyskutować, ponieważ opłaty mają wzrosnąć średnio o 4,5% do 6,5%. Podobno w kantonie Neuchâtel mają być najwyższe w stosunku do pozostałych. Dyskusję w społeczeństwie ożywia fakt, że za miesiąc odbędzie się referendum, w którym ludność opowie się „za” lub „przeciw” stworzeniu jednej ubezpieczalni zdrowotnej w Szwajcarii. Projekt założenia jedynej w całym państwie kasy chorych został zgłoszony przez Zgromadzenie Federalne. Podobne referendum miało miejsce w Szwajcarii siedem lat temu, inicjatywa jednej ubezpieczalni została przez naród odrzucona.
***
En découvrant hier le journal „Vigousse” grâce à des amis (merci Jola et Bernard), je me suis dit que cela valait la peine de lui consacrer un article sur notre blog. Surtout qu'il parle „vigoureusement” chaque vendredi de la réalité non seulement suisse, mais aussi européenne et mondiale.
En plus, „Vigousse, le petit satirique romand”, par son caractère, fait penser à l'hebdomadaire satirique polonais „Szpilki” (Épingle) qui était édité entre 1935 et 1994. Źródło/source: www.vigousse.ch, www.admin.ch/ch/f/pore/vi/vis401t.html, www.infrarouge.ch