poniedziałek, 10 lutego 2014

Święty Walenty i zegarek* Saint-Valentin et la montre

     Wenecja, Werona, Paryż. Jeśli dzisiaj chcielibyśmy sporządzić spis miast zakochanych par, to niewątpliwie te znalazłyby się na pierwszym miejscu. Podobno jeszcze Barcelona, dla niektórych Budapeszt, może Rzym, Chełmno, ... lista jest długa i chyba tak naprawdę każde państwo ma ulubione przez romantyczne pary miasto. Szwajcaria nie pozostaje w tyle i przedstawia nam Le Locle – światową stolicę Św. Walentego. 
Le Locle
     Znajdujące się w kantonie Neuchâtel i położone na wysokości ok. 1000 m. n. p. m. tuż przy granicy z Francją, miasto wzmiankowane już w XII wieku liczy obecnie ponad 10 tys. mieszkańców. Ponad pięć lat temu zyskało miano stolicy patrona zakochanych. Tradycja trwa do dziś i jest gorliwie podtrzymywana przez władze miasta. Objawia się to nie tylko tematyczną dekoracją sklepowych witryn (właściciele biorą udział w konkursie na najpiękniejszą wystawę). Można również wybrać się do Ratusza na romantyczną kolację z koncertem, zakupić pamiątkowe pocztówki wydane specjalnie z okazji 14 lutego, posiedzieć na oficjalnej ławeczce zakochanych albo sprawić ukochanej osobie prezent w postaci „kulek miłości”. Subtelnie różowe kulki są wykonane z białej lub czarnej czekolady z błogosławieństwem Zielonej Wróżki, czyli solidnym dodatkiem absyntu. W produkcji tych wyjątkowych pralinek specjalizuje się w okolicy tylko jedna cukiernia; w sprzedaży są dostępne  przez cały rok. 
     Biorąc pod uwagę tytuł dzisiejszego wpisu, to właśnie teraz powinna nastąpić propozycja luksusowych zegarków, z których produkcji także słynie Le Locle. Byłoby to też jak najbardziej uzasadnione, wiedząc o przemysłowym charakterze tego regionu Szwajcarii, ukierunkowanym między innymi na mechanikę precyzyjną i produkcję czasomierzy. I gdyby nie piętnastoletni Daniel Jeanrichard, a może raczej niejaki Peter - handlarz koni, wspomniana miejscowość i okolice być może nigdy nie zostałyby cenionym ośrodkiem zegarmistrzostwa.
     Wszystko zaczęło się zupełnie przypadkiem. Pod koniec siedemnastego wieku, pewien handlarz koni z Le Locle przywiózł z Londynu zegarek kieszonkowy. Wówczas ani w mieścinie otoczonej górami, ani w pobliskim La Chaux-de-Fonds jeszcze nikt czegoś takiego na oczy nie widział. Pech chciał, że zegarek się zepsuł, powiadają, że jeszcze w czasie podróży. Kupiec po powrocie musiał złożyć wizytę u znajomego niejakiego Jeanrichard. Przy okazji z wielkim zainteresowaniem zwrócił uwagę na zapał i talent do majsterkowania nastoletniego syna gospodarza - Daniela. Bez wahania powierzył mu zegarek do naprawy. Reperacja nie stanowiła dla chłopca większego problemu, a przy tym tak bardzo zachwycił się on konstrukcją i mechanizmem sprzętu, że postanowił wykonać podobny, ze wszystkimi skomplikowanymi trybikami i sprężynkami.
Daniel Jeanrichard
Fot. www.larevuedesmontres.com
Materiały oraz niezbędne elementy do budowy zegarka Daniel zbierał prawie rok, a samo wykonanie zajęło mu potem około sześciu miesięcy.
     Wieść o zegarku najpierw rozniosła się po wsi. Sąsiedzi zapragnęli mieć podobne cacko, bo to była nowość w regionie. Chłopak zaczął otrzymywać pierwsze zlecenia, aż otworzył własny warsztat. Z biegiem czasu zaczął przyjmować innych na nauki, a przez jakiś czas współpracował z nim sam Jacob Brandt. Wszystkie maszyny niezbędne do produkcji części wyprodukował i polepszył samodzielnie, miał też spryt do grawernictwa i złotnictwa, dzięki czemu jego kieszonkowe zegarki zyskały na wyglądzie, finezji i niepowtarzalnym uroku. Przez kilka lat był jedynym w regionie zegarmistrzem. 
     Daniel Jeanrichard doczekał się 5 synów, którzy poszli w ślady ojca skrzętnie przekazując wiedzę potomnym. Jego nazwisko jak i przezwisko „Bressel” dały nazwę słynnym dzisiaj markom zegarków. 
     Le Locle znajduje się od paru lat na liście światowego dziedzictwa UNESCO za wkład w rozwój szwajcarskiego, a co za tym idzie, światowego zegarmistrzostwa. Od maja do października można zwiedzić miasto i okolice śladami Daniela Jeanricharda, choć jego warsztat niestety nie przetrwał do naszych czasów. 
     W Le Locle gościł kilka razy Hans Christian Andersen. Ale to już zupełnie inna historia.
***
     Cet article présente la Ville du Locle, qui existe depuis le XIIème siècle. Elle est connue par son urbanisme horloger. Cela lui a permis d'être inscrite au patrimoine mondiale de l'UNESCO. L'existence de l'horlogerie au Locle est due au mythe de Daniel Jeanrichard, dont le récit se trouve dans le texte. Il y a cinq ans, Le Locle s'est auto-proclamé Capitale mondiale de la Saint-Valentinet propose un programme varié pour les amoureux. Parmi les offres figurent les fameuses Boules d'amour- des pralines au chocolat noir ou blanc à l’absinthe.  
Le Locle vers 1860.
Fot. www.amecouleur.ch
Więcej informacji* Plus d'infos: Le Locle

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz